Olecko

19.05.2012 | Zaloguj lub zarejestruj się.

Mocowanie się z przeszłością. Podsumowanie ankiety

Mocowanie się z przeszłością. Podsumowanie ankiety

Uporać się z własną historią nie jest łatwo, ale dlaczego tak trudno zaakceptować historię miasta. W dodatku miasta, które w ciągu swoich 450 lat miało wielu gospodarzy, mówiących w różnych językach. Mimo to każdy z tych gospodarzy dbał o miasto najlepiej jak umiał.

 

Jeśli Olecko jest dla nas ważnym miejscem nie możemy zapominać, że nadal najwięcej zawdzięcza ono swoim dawnym gospodarzom. Układ ulic, strukturę urbanistyczną, plac, park, stadion, korty, skocznię, Dworek Mazurski. Weszliśmy do miasta, które już było uformowane. Miało swoją duszę, historię, pamięć. Przez pierwsze lata staraliśmy się to wszystko zniweczyć, wymazać. Burzyliśmy, niszczyliśmy, traktowaliśmy jak nie swoje. Wojna pozostawiała trwały ślad nie tylko w nas, ale i w naszym mieście. Niezbyt miło obeszliśmy się także z rodowitymi mieszkańcami. Niezależnie czy czuli się Niemcami czy Mazurami dla nas byli obcy, czyli źli. Oni nie byli bez winy. Stali po stronie niszczyciela, który niebywale okrutnie obszedł się z naszymi miastami i mieszkańcami.

 

Choć zabrzmi to obrazoburczo to z punktu widzenia historii mojego miasta jestem wdzięczny jego mieszkańcom za to, że w 1920 roku wybrali Prusy Wschodnie. Jestem pewien, że miasto na tym zyskało. Zyskałem także ja, który wiele lat później w tym mieście zamieszkałem. Obawy obywateli Marggrabowej potwierdziły się 25 lat później, gdy niosąca wolność Armia Radziecka starła w proch budowaną przez wieki wieloletnią historię, tradycję, religię i kulturę. Zarówno sowietom jak i nam wystarczyło kilka lat by wymazać „obcą” pamięć i obcą historię. Na szczęście miasto okazało się na tyle silne, że przetrwało, ale dzisiejsza pierzeja placu wolności daleka jest od przedwojennej doskonałości. Choć nadal bardzo łatwo jest uzyskać pozwolenie na wyburzenie przedwojennego budynku i postawienie nowego pudełka wybudowanego wedle projektu zakupionego z internetu.

 

Nie tak dawno hucznie obchodziliśmy 450 lecie miasta. A ja miałem dość bolesne poczucie, że w gruncie rzeczy celebrujemy 65 lecie polskiej obecności w Olecku. Ciągle trudno nam było powiedzieć, że przyszliśmy skądś i że przed nami ktoś tu był. A przecież to zupełnie naturalna kolej rzeczy w historii naszego miasta, które wciąż zasilane było osobami skądś, które przybywały tu na miejsce innych.

 

Sądzę, że wiele spośród osób, które dziś nie może miastu i jego byłym mieszkańcom wybaczyć wyniku plebiscytu z 1920 roku zachowałoby się w tej sytuacji podobnie. Bez wahania wybrałoby Prusy Wschodnie na karcie do głosowania. Odrębność tego regionu, nieprzystawalność do oddalonej zaledwie o kilka - kilkanaście kilometrów Suwalszczyzny pozostaje nadal widoczna dla każdego wnikliwego obserwatora. Mieszkańcy Marggrabowej tej odrębności bronili. Gdyby historia potoczyła się inaczej, gdyby przez Europę nie przetoczył się faszyzm, dziś inaczej ocenialibyśmy tamte wydarzenia. Patrzymy na plebiscyt przez pryzmat II wojny światowej, tej potwornej rany, którą zadali nam nasi często bliscy sąsiedzi. Dlatego nas to tak boli. Nie dlatego, że było nieracjonalne, lub złe. Nie dlatego, w końcu że zostało sfałszowane. Jako naród przegraliśmy ten plebiscyt, ale miasto je wygrało. I o tym należy pamiętać zgrzytając zębami na samą myśl o głosowaniu w 1920 roku.

 

Odzyskaliśmy miasto 25 lat później. Szczęśliwie, bo przecież wujek Stalin mógł mieć w danym dniu inny kaprys. Odzyskaliśmy i długo nie wiedzieliśmy, co z tym szczęściem zrobić. Długo nie było to nasze miasto. Pogardliwie traktowaliśmy przeszłość, każdy kamień, każdą deskę. Nawet kościół. Przez lata zniszczyliśmy cmentarz, budynki. Ciągle niektóre miejsca traktujemy jako „nie nasze”. Pomnik ofiar pierwszej wojny światowej to dla wielu „zamek”, „trzy miecze” lub „kamienna półrotunda”. Cmentarz ewangelicki jeszcze po '89 roku był doskonałą meliną, ulubionym miejscem złomiarzy i wszystkich, którzy potrzebowali solidnego budulca. Zapominamy, że modlimy się w Kościele, w którym odbywały się nabożeństwa ewangelickie, że skaczemy ze skoczni, którą wymyślili nasi poprzednicy, że w końcu wielu za nas mieszka w domach, w których mieszkali ci, co woleli Prusy.

 

Historia magistra vitae est mówi stare przysłowie. Nie można się więc na nią obrażać, ale warto się na jej przykładzie uczyć. Dziś my jesteśmy gospodarzami tego miasta nie wiemy kto nim będzie za kolejne 450 lat. Szanujmy wszystkich którzy to miasto tworzyli, tak by inni chcieli uszanować nas.

 

Nie spodziewaliśmy się, że szturmem ruszycie by oddać swój głos w naszej ankiecie. Historia miasta nadal interesuje ledwie garstkę zainteresowanych (trzeba przyznać, że w ostatnich latach owa garstka przybrała mocno na sile). Ale i tak było nieźle. W głosowaniu wzięło udział 32 czytelników. 20 osób (63%) na pytanie „Czy uważasz, że wynik plebiscytu z 1920 roku jest dziś powodem do wstydu” odpowiedziało „nie”. 10 osób (31%) wręcz przeciwnie, że „tak”. Tylko dwie osoby (6%) wybrało odpowiedź „nie wiem, trudno powiedzieć”.


Autor: redakcja | Dodano: 2012-02-22 20:19:06 | 0 komentarzy



Komentarze

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.